odrobaczanie

Ponad roku temu przestałem okresowo odrobaczać Docenta. Przyczyna była prosta – nie zadziałało. Pies bardzo chudł i nie miał apetytu. Dopiero badanie kału wykazało, że D złapał kokcydiozę, bardzo rzadko spotykaną u psów – zwykłe tabletki na odrobaczanie są w tym przypadku nieskuteczne. Od tego czasu raz na parę miesięcy postępujemy zatem według tej procedury – sprawdzamy, czy coś się dzieje i jeśli tak – pies dostaje dedykowane leki.

Minęło pół roku od ostatniego badania (wynik negatywny) i D zaczął saneczkować (prawda, że ładne określenie na smarowanie d*pą podłogi?). Wszyscy na około radzili – musisz go odrobaczyć, patrz, jak go swędzi. Przyznawałem im rację, ale czekałem na zakończenie sezonu, żeby się wreszcie trochę luzu zrobiło. Wczoraj, tradycyjnie zawiozłem pojemnik z próbką (z 3 dni) do badania i dziś pojawiliśmy się u naszej weterynarz, Izy Król, po leki.

Wynik? Stwierdzono brak pasożytów!
– Jak to? Przecież swędzi go pupa – błysnąłem spostrzegawczością.
A tak – bo ma zapalenie gruczołu okołoodbytowego – odpowiedziała pani doktor.

Docent dostał lekarstwo i za chwilę będzie po sprawie. Po raz kolejny wyszło, że lepiej jest zdiagnozować i leczyć kierunkowo, niż walnąć leki według kalendarza. W teorii remontów rzecz się nazywa CBM (Condition Based Maintenance) – nie sądziłem, że metodologia, którą musiałem się zajmować zawodowo na uczelni zejdzie mi na psy…

Podziel się

4 thoughts on “odrobaczanie

  1. Też tak robię odkąd tradycyjne tabletki nie zadziałały. Po badaniu okazało się, że mój pies ma bardzo bogate wnętrze. Cztery gatunki pasożytów w tym dwa groźne dla człowieka. Od tamtej pory najpierw badanie, później leczenie. W końcu podaje się psu truciznę.

    • Zdaje się, że te lekarstwa są dla samego psa zupełnie nieszkodliwe. Rzecz w tym, że podobnie nieskuteczne są dla niektórych, mniej typowych pasożytów.
      I z drugiej strony – jaki jest sens podawać psu piguły, na coś, czego nie ma???

  2. Część Łukasz
    Pozwolę sobie na komentarz (nie złośliwy !)
    Kokcydia nie Koksydia – tak nazywają się te pierwotniaki chorobotwórcze. Stanowią one duży problem zwłaszcza w przemysłowej hodowli drobiu – dlatego tam bez zbytniego wahania , rutynowo do paszy dodawane są kokcydiostatyki i za bardzo nie czeka się na objawy chorobowe… no a potem miastowe to jedzą…
    Choroby pasożytnicze – zawsze najbardziej dają się we znaki osobnikom osłabionym , młodocianym oraz starym. Docent jest w sile wieku i być może jego w tym roku robactwo się nie ima. Co do diagnostyki to ta też jest obarczona jest pewnym marginesem błędu – nie da się wykryć zbyt małej liczebnie robaczycy np. gdy pies przed tygodniem połknął pierwsze jajeczka tasiemca.
    Co do leków – to są bezpieczne – nie wchłaniają się z przewodu pokarmowego i działają zwiotczająco na mięśniówkę gładką robaków obłych i płaskich. Także doroczne podawanie leków odrobaczających dla statystycznego psa – nawet bez badania ma sens.
    P.S. To się w tym sezonie napolowałem – byłem na 1 zbiorówce polnej.

    • Dzięki za sprostowanie – poprawiłem tekst.
      Ja się napolowałem tak, że odetchnąłem z ulgą, gdy sezon się skończył.
      Ze szczególną przyjemnością wspominam pewne łowy na grzywacze :)
      Darz Bór!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *